...to spowoduje,że ujdą z ciebie wszelkie siły życiowe ;o) To chyba będzie moja nowa domena^^
Po tych wszystkich egzaminach czuję się bardziej wyssana z energii,niż po rowerowej pielgrzymce na Jasną Górę (parę ładnych lat temu to było,ale pamiętam ten ból jak dziś :o) zwłaszcza jak się na rowerek usiadło po 3 latach przerwy w jeżdżeniu^^...odparzenia na odwłoku jak u niemowlęcia,ból kończyn...każdych jednych i wszystkich w kupie ;o) no... )
Na szczęscie egzaminy mam już za sobą...no prawie...ale o operacje biznesowe się nie martwię,bo eseje zaliczone po 60% i więcej,a poza tym meniu od przedmiotu,to po prostu anioł :o)...I właśnie daletego zmobilizuję wszystkie swoje szare komórki (łącznie z rezerwą^^) do wojny z 3 mini esejami na egzaminie ( no w sumie nie takimi mini :o ze 3 albo 4 strony A4 na jeden temat *_*...), w końcu facet jest wykładowcą^^,a facet to zawsze dobry motywator,nie?? ;o)
Jeśli o facetów chodzi,to jednego sobie hoduję (to tak dla niewtajemniczonych ^^) i powiem szczerze,że całkiem nie źle mi to idzie...przynajmniej lepiej niż hodowanie kwiatków,bo one jakoś mnie nie lubią :o(...niby gadam do nich i w ogóle,ale one głuche pozostają na me prośby i błagania ,
i odchodzą w inny ‘wymiar botaniczny’... Ale Zwierzaka się fajnie hoduje^^,bo mój Zwierzak,jak jest głodny to jeść woła,sam się wyprowadza i w ogóle fajny jest^^...Ostatniej niedzieli, Zwierzak zaproponował wypad w plenerek...no to wsiedliśmy w ‘ kaczkę’(Citroen Berlingo ;o)) i dawaj...przejechaliśmy 7 gór,7 dolin,7 pagórków, 7 kamyków etc.(tylko lasów 7 nie minęliśmy) i dotarliśmy w miejsce, gdzie z reguły poeci kręcili swoje sielanki...Na miejscu owieczki się pasły(zastanawiałam się nad ogoleniem kilku łowiec i przesłaniem ,no nie takiej czystej,ale jednak wełny do mojej kochanej Rodzicielki maniaczki robótkowania^^),krówki i koniki...no normalnie tęskniłam za spotkaniem z rodziną :P...Chciałam nakarmić krówkę trawką(mówią przecie,że zza płota wszystko lepiej smakuje),ale ona chyba ziół nie lubi ;P...za to jak mój Zwierzak zaczął do niej cmokać,to podeszła skubana i do całowania się brała!! Jako dowód załączam zdjęcie...No co za KROWA jedna!!Mojego Zwierzaka całować...no normalnie jeszcze dziś mnie na chora zazdrość trzyma ;o)...Potem poszliśmy do koników (bo owce jakieś takie aspołeczne były),a koniki to już jadły z ręki,wylizały rąca do cna i mogliśmy wracać do domu,bo wiatr ładował jakby się wszystkim diabłom na dmuchanie zebrało...Wracaliśmy do domku bardzo zadowoleni(a trawą karmiliśmy tylko krowy i koniki,no słowo honoru! o.O),dotlenieni i przygotowani na kolejny tydzień batalii w pracy i na uczelni ;o) O!
Egzaminy,egzaminami,wycieczki,wycieczkami, A TU SIĘ HISTORIA RODZI!!^^
Ogłaszam wszem i wobec,że 11 maja Roku Pańskiego 2009 o godzinie 17:40, na świat przyszedł IGNAŚ!! Długo wyczekiwany książę na warszawskich włościach ^^ Najdroższej Matuli gratulujemy siły i wytrwałości (w końcu Dziedzic do najmniejszych nie należy^^),a świeżo upieczonemu Pater zachowania przytomności przez naście godzin :P...Wszystkiego Najlepszego Kochani!!! :o)
Po tych wszystkich egzaminach czuję się bardziej wyssana z energii,niż po rowerowej pielgrzymce na Jasną Górę (parę ładnych lat temu to było,ale pamiętam ten ból jak dziś :o) zwłaszcza jak się na rowerek usiadło po 3 latach przerwy w jeżdżeniu^^...odparzenia na odwłoku jak u niemowlęcia,ból kończyn...każdych jednych i wszystkich w kupie ;o) no... )
Na szczęscie egzaminy mam już za sobą...no prawie...ale o operacje biznesowe się nie martwię,bo eseje zaliczone po 60% i więcej,a poza tym meniu od przedmiotu,to po prostu anioł :o)...I właśnie daletego zmobilizuję wszystkie swoje szare komórki (łącznie z rezerwą^^) do wojny z 3 mini esejami na egzaminie ( no w sumie nie takimi mini :o ze 3 albo 4 strony A4 na jeden temat *_*...), w końcu facet jest wykładowcą^^,a facet to zawsze dobry motywator,nie?? ;o)
Jeśli o facetów chodzi,to jednego sobie hoduję (to tak dla niewtajemniczonych ^^) i powiem szczerze,że całkiem nie źle mi to idzie...przynajmniej lepiej niż hodowanie kwiatków,bo one jakoś mnie nie lubią :o(...niby gadam do nich i w ogóle,ale one głuche pozostają na me prośby i błagania ,
i odchodzą w inny ‘wymiar botaniczny’... Ale Zwierzaka się fajnie hoduje^^,bo mój Zwierzak,jak jest głodny to jeść woła,sam się wyprowadza i w ogóle fajny jest^^...Ostatniej niedzieli, Zwierzak zaproponował wypad w plenerek...no to wsiedliśmy w ‘ kaczkę’(Citroen Berlingo ;o)) i dawaj...przejechaliśmy 7 gór,7 dolin,7 pagórków, 7 kamyków etc.(tylko lasów 7 nie minęliśmy) i dotarliśmy w miejsce, gdzie z reguły poeci kręcili swoje sielanki...Na miejscu owieczki się pasły(zastanawiałam się nad ogoleniem kilku łowiec i przesłaniem ,no nie takiej czystej,ale jednak wełny do mojej kochanej Rodzicielki maniaczki robótkowania^^),krówki i koniki...no normalnie tęskniłam za spotkaniem z rodziną :P...Chciałam nakarmić krówkę trawką(mówią przecie,że zza płota wszystko lepiej smakuje),ale ona chyba ziół nie lubi ;P...za to jak mój Zwierzak zaczął do niej cmokać,to podeszła skubana i do całowania się brała!! Jako dowód załączam zdjęcie...No co za KROWA jedna!!Mojego Zwierzaka całować...no normalnie jeszcze dziś mnie na chora zazdrość trzyma ;o)...Potem poszliśmy do koników (bo owce jakieś takie aspołeczne były),a koniki to już jadły z ręki,wylizały rąca do cna i mogliśmy wracać do domu,bo wiatr ładował jakby się wszystkim diabłom na dmuchanie zebrało...Wracaliśmy do domku bardzo zadowoleni(a trawą karmiliśmy tylko krowy i koniki,no słowo honoru! o.O),dotlenieni i przygotowani na kolejny tydzień batalii w pracy i na uczelni ;o) O!
Egzaminy,egzaminami,wycieczki,wycieczkami, A TU SIĘ HISTORIA RODZI!!^^
Ogłaszam wszem i wobec,że 11 maja Roku Pańskiego 2009 o godzinie 17:40, na świat przyszedł IGNAŚ!! Długo wyczekiwany książę na warszawskich włościach ^^ Najdroższej Matuli gratulujemy siły i wytrwałości (w końcu Dziedzic do najmniejszych nie należy^^),a świeżo upieczonemu Pater zachowania przytomności przez naście godzin :P...Wszystkiego Najlepszego Kochani!!! :o)
Chcę to zobaczyć^^...Obie wiemy Mamuś,że wymiękniesz,jak tylko wykwitnie na jego twarzy,ten szelmowski uśmiech :P
OdpowiedzUsuńTere-fere ^^ Nie wisz czasem... ;P
OdpowiedzUsuńHghmmmm! Czy ja Paniom moge przeszkodzic?!
OdpowiedzUsuńSie dziewczyny nie sprzeczajcie publicznie ;))))
Te owieczki koniecznie ale w całosci Mamuni prześlij,bo jakbyś tej wełenki za mało wyskubała to sama wiesz...
Witam Cię gorąco i pozdrawiam :D
Bardzo mi miło poznać:) Ale teraz to już nie kumam o co chodzi z tą werandą :],bo my werandy jako takiej nie posiadamy i Przyboczny również nie...No i teraz pojawiają się schody,bo nie wiem czy Pani Sprężyna na balkonie przesiaduje,pod balkonem czy to taki mały,fajny przyjaciel formatu kieszonkowego ;]co się w owej kieszonce mieści?? :)
OdpowiedzUsuńDzieczyny dajcie spokój z tą panią...się zawstydzę...
OdpowiedzUsuńJuz spieszę z wyjaśnieniami w sprawie werandy...Ja nie mam oczywiscie takowej ale wszystko przede mną ;)))) przesiaduję aktualnie u Koleżanki bo mnie na kawę zaprosiła...Weranda to będzie moje ulubione miejsce w nowym (potencjalnym jeszcze) domu Laury...ale namąciłam... no to się teraz Matka tłumacz...:P
????!!!!
OdpowiedzUsuń