Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś
dnia zapytało Boga: – Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale
jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne? – Spomiędzy
wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na ciebie czekał i
zaopiekuje się tobą. – Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego
tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być
szczęśliwym? – Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał
do ciebie każdego dnia. I będziesz czuł jego anielską miłość i
będziesz szczęśliwy. – A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie
mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie? – Twój
anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek
słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić. – A
co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą? –
Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić. – Słyszałem,
że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni? – Twój anioł
będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem. – Ale
będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział. – Twój
anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić,
chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie. W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w
pośpiechu cicho zapytało: – O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć
powiedz mi, proszę, imię mojego anioła. – Imię twojego anioła nie ma
znaczenia, będziesz do niego wołał: „MAMUSIU”.
czwartek, 9 września 2010
Bóg i dzieciątko...
środa, 30 czerwca 2010
Praca
Praca...zarobkowa czy nie zawsze musi nieść ze sobą jakieś nieprzyjemności...a już najgorsza jest praca w restauracji,w której właściciele z "oszczędności" odmawiają włączenia klimatyzacji,a ty zdychasz za barem, pot z ciebie kapie i nikogo to nie interesuje...Boże broń napić się wody na oczach klientów,bo cię zrugają,że nie jesteś wielbłądem...spróbuj nie odczytać poprawnie bazgrołów z listą drinków i zamiast czerwonego wina wlać rosé, to też dostaniesz po głowie...NO I WIECZNIE BANAN NA TWARZY!!...Wczoraj miałam kryzys...może to ze względu na tą co miesięczną fazę księżyca byłam tak rozkojarzona...nie wiem...wiem tylko,że po powrocie do domu zasnęłam dziecko i nawet bombardowanie by mnie nie obudziło...Kontraktu jak nie było tak nie ma...właściciel stwierdził,że widział,że bardzo szybko się uczę itp. itd. generalnie tendencja wzrostowa,ale wczoraj nastąpił spadek i dlatego zanim da mi kontrakt na pełny etat, chce żebym jeszcze do końca tygodnia popracowała w trybie "okres próbny" i jeżeli będzie "big improvement" to dostanę kontrakt...no cóż...zamierzam udowodnić łachudrze,że dam sobie radę z jego wymogami i z chęcią zobaczę opad szczeny...trzymajcie kciuki i niech mi Bóg i wszycy święci dopomogą żebym nie traciła cierpliwości...moje guss fraba = kasa,kasa,co tydzień kasa :)może to pomoże ;)
P.S. Jak pojadę do domu na urlop,to przynajmniej rodzinę zaskoczę znajomością parzenia odpowiedniej kawy ^^ od expresso począwszy poprzez cappucino, americano i latté na kawach z rozmaitymi likierami skończywszy ^^No i znajomość win też się przydaje ;) Albo jak zrobić zajebiaszczy mix z zielonych i czarnych oliwek :) jak ktoś lubi,to mogę podać przepis ;)
niedziela, 20 czerwca 2010
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Robótkowanie :)
A oto zdjęcia ogromu tragedii jaki spowodowałam :)
czwartek, 1 kwietnia 2010
Święta :))
Dłuuuuugo mnie nie było...bo i dłuuugo musiałam się wygrzebywać z doła,który zawiódł mnie aż do wnętrza Ziemi...Rozwodzić się nad tą kwestią nie zamierzam,bo i wcale mi się nie chce,przeszłości i tak nie zmienię,a tylko niepotrzebnie znowu zapędzę się w kozi róg,a to mi do szczęścia nie potrzebne... Na system przyznawania stypendiów w Anglii też psioczyć nie będę,niech znają pańską łaskę i cieszą się spokojnymi świętami...
A skoro o świętach mowa, to z jednej strony przykro, bo nie spędzę ich z Mamą, braćmi i resztą rodziny, ale z drugiej strony będą to pierwsze święta Mojej świeżo założonej Rodziny :) na razie w zestawie 2-osobowym :) ... Skoro święta,to radosny czas, święcenie koszyczka i tego co w koszyczku :) Mój szanowny małżonek zapytał mnie nawet czy on też może włożyć jajeczka do koszyczka...przemilczałam z uśmiechem na twarzy,nóż nie widelec jeszcze się zdecyduje i będzie o czym wnukom opowiadać ^^... No,ale żeby święcić to co w koszyczku,to najpierw koszyczek uzupełnić trzeba,tak? No to będzie uzupełnianie ^^ będzie zabawa markerem i pastwienie się nad jajkami ^^ będzie pieczenie ciast,mięska i masa innych przyjemności ^^ Niestety...będzie również mycie okien :/ ścieranie kurzy :/ wyrzucanie śmieci :/ sprzątanie na glanc kuchni i łazienki :/ odkurzanie i zmywanie podług :/ ... grrr...
Ale zapominając o nieprzyjemnych aspektach przygotowań świątecznych ^^ powiem wam co będę gotować ^^ ^^...
Otóż schemat przedstawia się następująco:
Wielki Piątek: jogurt/jogurt/jogurt (tradycja,to tradycja,nic więcej nie wszamię) i pieczenie ciast :) w tym roku zrobię dwa, a co! Jedno marchewkowe na życzenie Zwierzaka :) a jako drugie sękacz z truflami ^^ Poza tym będę malować jajca ^^ na taki oto sposób :
Jak pomaluję jajeczka :) to zamarynuję mięsko w postaci wołowinki i jagnięciny ^^
Wielka Sobota: Święcimy koszyczek i to co w koszyczku :) a później robię zasmażaną kapustkę i bitki wołowe :)
Wieczorem zasiądziemy do kolacji :) i wszamiemy święconkę ^^
Niedziela Wielkanocna: Wstajemy póóóóóźno :P wstawiam ziemniaczki i robię puree :) podgrzewam bitki i kapustę i zasiadamy do obiadku,a po obiadku czas na ciacho ^^ przez resztę dnia będziemy się byczyć :P
Poniedziałek Wielkanocny: Męża potraktuję zimną wodą ^^ Zjemy lekkie śniadanko :) Wstawię udziec jagnięcy marynowany w czerwonym winie i przyprawach do piekarnika ^^ i przez 2 godziny będę dbać by upiekło się jak należy ^^ do tego ziemniaczki w mundurkach ^^ i sałatka wielkanocna ^^ mniam ^^ a na deser ciacho ;) Później część ciacha w folię i w odwiedziny do znajomych :)
Brzmi jak plan,co nie? ;) Komentarz Norbiego był jeden : "łaaał ale Ci dobrze"
No czy ja wiem czy tak dobrze ^^ Chwała Najwyższemu,że po zakupy samochodem i nie ja za nie płacę ^^ budżet Zwierzak specjalnie dla mnie ustanowił,co bym się mogła wyżyć artystycznie ^^ No cud nie mąż :P Już takich nie produkują xD
Pozdrowienia dla Wszystkich i WESOŁYCH ŚWIĄT!! :):):):)
Subskrybuj:
Posty (Atom)