P.S. Jak pojadę do domu na urlop,to przynajmniej rodzinę zaskoczę znajomością parzenia odpowiedniej kawy ^^ od expresso począwszy poprzez cappucino, americano i latté na kawach z rozmaitymi likierami skończywszy ^^No i znajomość win też się przydaje ;) Albo jak zrobić zajebiaszczy mix z zielonych i czarnych oliwek :) jak ktoś lubi,to mogę podać przepis ;)
środa, 30 czerwca 2010
Praca
Praca...zarobkowa czy nie zawsze musi nieść ze sobą jakieś nieprzyjemności...a już najgorsza jest praca w restauracji,w której właściciele z "oszczędności" odmawiają włączenia klimatyzacji,a ty zdychasz za barem, pot z ciebie kapie i nikogo to nie interesuje...Boże broń napić się wody na oczach klientów,bo cię zrugają,że nie jesteś wielbłądem...spróbuj nie odczytać poprawnie bazgrołów z listą drinków i zamiast czerwonego wina wlać rosé, to też dostaniesz po głowie...NO I WIECZNIE BANAN NA TWARZY!!...Wczoraj miałam kryzys...może to ze względu na tą co miesięczną fazę księżyca byłam tak rozkojarzona...nie wiem...wiem tylko,że po powrocie do domu zasnęłam dziecko i nawet bombardowanie by mnie nie obudziło...Kontraktu jak nie było tak nie ma...właściciel stwierdził,że widział,że bardzo szybko się uczę itp. itd. generalnie tendencja wzrostowa,ale wczoraj nastąpił spadek i dlatego zanim da mi kontrakt na pełny etat, chce żebym jeszcze do końca tygodnia popracowała w trybie "okres próbny" i jeżeli będzie "big improvement" to dostanę kontrakt...no cóż...zamierzam udowodnić łachudrze,że dam sobie radę z jego wymogami i z chęcią zobaczę opad szczeny...trzymajcie kciuki i niech mi Bóg i wszycy święci dopomogą żebym nie traciła cierpliwości...moje guss fraba = kasa,kasa,co tydzień kasa :)może to pomoże ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)